|
||||||||||
Data oblotu: Wyprodukowano: Konstruktor: |
|||
|
Z pocz�tkiem 1933 roku, Jerzy Drzewiecki zaprojektowa� samolot akrobacyjny, kt�ry mia� umo�liwi� pilotom wojskowym tani trening lotniczy. Poniewa� biuro konstrukcyjne DWL koncentrowa�o w�wczas ca�y sw�j wysi�ek wok� challenge'owego RWD-9, Jerzy Drzewiecki ca�� prac� wykona� sam, korzystaj�c jedynie z pomocy kre�larza i obliczeniowca. W lipcu 1933 roku prototyp (SP-ALC) zosta� uko�czony i oblatany przez konstruktora. Okaza�o si� wtedy, �e samolot jest niestateczny kierunkowo i sprawia wra�enie jakoby w ka�dej chwili mia� polecie� ty�em do przodu. Po przed�u�eniu kad�uba, nast�pne loty pr�bne wykona� oblatywacz Kazimierz Chorzewski. Wykaza�y one konieczno�� usuni�cia oprofilowania znajduj�cego si� mi�dzy kad�ubem a skrzyd�em. Dopiero po tej modyfikacji samolot uzyska� bardzo dobr� stateczno�� kierunkow�. Wspomniany wy�ej pilot do�wiadczalny DWL tak zapami�ta� te pierwsze loty na prototypie RWD-10: "Po wykonaniu paru start�w i l�dowa� rozpocz��em sprawdzanie zachowania si� samolotu w zakr�tach, w locie prostym i w innych po�o�eniach, wed�ug przewidzianego przy oblocie programu bada�. Okaza�o si�, �e samolot nie jest stateczny kierunkowo, to znaczy nie trzyma si� wyznaczonego kierunku lotu i wymaga ci�g�ego korygowania sterem kierunkowym. Jest to usterka bardzo k�opotliwa w locie po prostej, a nawet niebezpieczna przy wykonywaniu akrobacji. Kiedy po wyl�dowaniu powiedzia�em o tym czekaj�cemu na mnie na lotnisku konstruktorowi, in�. Jerzemu Drzewieckiemu, nie zmartwi� si� tym i kaza� mechanikom wymontowa� z samolotu obydwie szybki wiatrochronu. - Popr�buj, mo�e teraz b�dzie lepiej ze stateczno�ci� - powiedzia� Drzewiecki. Nie bardzo wierzy�em w skuteczo�� tego zabiegu. Rozpocz��em start. Co� niesamowitego zacz�o si� dzia� w kabinie. Piasek i �miecie z pod�ogi kabiny zasypywa�y mi twarz, a �ci�le przylegaj�ce dotychczas okulary zacz�y taniec �w. Wita. Jaka� si�a odci�ga�a je do przodu, by po chwili przylepi� je z powrotem do twarzy. Tylko cz�ciowo widzia�em, mrugaj�c co chwila, co si� przede mn� dzieje. Samolot, zataczaj�c si� jak pijany, oderwa� si� jednak od ziemi. Musia�em wykr�ca� g�ow� na boki, by znale�� takie po�o�enie, �eby okulary przesta�y mnie klepa�. Sprawdzam stateczno�� kierunkow� - �adnej zmiany na lepsze. Czym pr�dzej wi�c l�duj�, �eby sko�czy� ten makabryczny lot. Nie oszcz�dzi�em przykrych s��w Drzewieckiemu za to, �e wymontowuj�c wiatrochron narazi� mnie na wch�oni�cie wszystkich �mieci z kabiny i o ma�o nie spowodowa� ci�kiej kraksy "o�lepionego" pilota. Drzewiecki wyrazi� mi swoje wsp�czucie, ale przyzna�, �e spodziewa� si� tego. - Teraz b�dzie chyba lepiej - powiedzia�, wyci�gaj�c z kieszeni du�y ogrodniczy n� (hodowa� w przyfabrycznym ogr�dku pi�kne kwiaty). Zacz�� nim dok�adnie obcina� oprofilowanie, kt�rego przed�u�eniem by�y te dwie nieszcz�sne szybki wymontowane poprzednio. Teraz ju� nic nie chroni�o mojej g�owy przed wiatrem. Zacisn��em mocniej paski okular�w i pe�en najgorszych przewidywa� i przekle�stw pod adrsem Jurka Drzewieckiego wlaz�em do samolotu jak na szafot. Rozpoczynam start. Przede wszystkim nie ma �mieci - widocznie w poprzednim locie wszystkie wymiot�o. A okulary pozostaj� na swoim miejscu. �adnych sensacji, po prostu normalny lot. Nabieram wysoko�ci i rozpoczynam sprawdzanie stateczno�ci kierunkowej. Samolot zupe�nie si� odmieni�. Doskonale teraz trzyma kierunek, a po chwilowym, kr�tkim wychyleniu steru natychmiast wraca na poprzedni kurs. Idealnie stateczny samolot." Nie by� to jednak koniec k�opot�w RWD-10. W tym czasie bowiem Warsztaty opracowywa�y, pr�cz wspomnianego ju� RWD-9, samolot szkolny RWD-8. Nie mog�y wi�c we w�asnym zakresie przeprowadzi� dok�adnych bada� w locie nowej konstrukcji Jerzego Drzewieckiego, tym bardziej, �e brakowa�o zam�wie� na samoloty seryjne. Ponadto, RWD-10 okaza� si� bardzo czu�y na najmniejsze wychylanie ster�w, co czyni�o go samolotem szalenie zwrotnym, ale wymaga�o r�wnie� od pilot�w du�ej koncentracji, ostro�no�ci i do�wiadczenia. Tak wi�c RWD-10 mia� swoj� "tajemnic�", kt�ra m�wi�a, �e samolot ten nale�a�o prowadzi� trzymaj�c dr��ek sterowy jedynie dwoma palcami i dotykaj�c orczyka tylko czubkami but�w. Piloci pracuj�cy w Instytucie Bada� Technicznych Lotnictwa nie znali tej tajemnicy. Dlatego te� nie dawali sobie rady z wykonaniem na RWD-10 niekt�rych figur akrobacyjnych, poniewa� samolot ten "nie znosi�" zbyt brutalnego pilotowania. Na przyk�ad J�zef Or�owski nie m�g� w �aden spos�b wykona� na nim p�tli, co o ma�o nie doprowadzi�o do wydania przez IBTL negatywnej opinii o samolocie. Dopiero "wtajemniczony" Kazimierz Chorzewski wykona� 28 prawid�owych p�tli udowodniaj�c, �e RWD-10 jest prawid�owy w pilota�u. Trudno�ci te spowodowa�y, i� prototyp RWD-10 zosta� zarejestrowany dopiero 24 lipca 1935 roku. Na wydanie ca�kowicie pozytywnej opinii o samolocie trzeba by�o jednak poczeka� a� do 1936 roku. Pierwsza publiczna prezentacja samolotu mia�a miejsce 14 wrze�nia 1935, podczas Meetingu Lotniczego zorganizowanego przez Aeroklub Warszawski na lotnisku mokotowskim w Warszawie. Tego dnia, jak donosi�a "Skrzydlata Polska" z pa�dziernika 1935, "por. W�odarkiewicz wykona� mistrzowsko akrobacj� na RWD-10". 15 lutego 1937 roku Tomaszowska Fabryka Sztucznego Jedwabiu zamówi�a za po�rednictwem LOPP trzy RWD-10. Produkcj� seryjn� samolotu rozpocz�to wiosn� 1937 roku. Pierwsze trzy egzemplarze - SP-BGY (nr fabr. 233), SP-BLM (nr fabr. 234) i SP-BGT (prawdopodobnie nr fabr. 235) - opu�ci�y fabryk� w maju 1937 roku. Egzemplarz nosz�cy znaki SP-BGT ju� 11 maja rozpocz�� próby u�ytkowe w ITL, które potrwa�y do 4 czerwca. Dwie pozosta�e maszyny zosta�y uroczy�cie przekazane w dniu 23 maja na lotnisku Mokotowskim w Warszawie, razem z o�mioma RWD-8 produkcji PWS jako "Eskadra Skarbowców". Po�wi�cenia samolotów dokona� kapelan LOPP, ks. Paszkowski. Egzemplarz nosz�cy rejestracj� SP-BGY, wyposa�ony w fotokarabin K-28 i inhalator tlenowy, zosta� oficjalnie wpisany do Rejestru Statków Powietrznych (poz. 638) i skierowany do próbnej eksploatacji w Aeroklubie Warszawskim. Natomiast SP-BLM pozostawa� narazie niezarejestrowany. 27 maja 1937 roku rozpocz�� si� zorganizowany wsp�lnie przez Aeroklub Warszawski i Do�wiadczalne Warsztaty Lotnicze III Rajd Ba�ka�ski, kt�rego trasa prowadzi�a przez Rumuni�, Bu�gari�, Grecj�, Jugos�awi�, W�gry, Austri� i Czechos�owacj�. Jednym z sze�ciu bior�cych w nim udzia� samolot�w by� w�a�nie RWD-10 SP-BGY. Pilotowa� go Roland Kalpas. Podczas jednego z etap�w tego rajdu dokonano bardzo trudnego przelotu przez g�ry spowite w chmurach. W czerwcu SP-BGY i SP-BLM trafi�y do Szko�y Pilotów w Mas�owie do��czaj�c tym samym do pozosta�ych RWD-8 pws z "Eskadry Skarbowców". 27 dnia tego miesi�ca odby�o si� tam wielkie �wi�to lotnicze podczas którego dokonano po�wi�cenia nowootwartej Szko�y. W trakcie tej uroczysto�ci na jednym ze wspomnianych wy�ej RWD-10 Roland Kalpas wykona� pokaz akrobacji wzbudzaj�c du�e zainteresownie w�ród licznie przyby�ej publiczno�ci. Oba samoloty nie pozosta�y jednak w Mas�owie d�ugo i ju� 29 sierpnia trafi�y ostatecznie do Aeroklubu Krakowskiego. Tymczasem fabryka na Ok�ciu przekazywa�a kolejne nowe RWD-10 do próbnej eksploatacji w Aeroklubie Warszawskim, gdzie mi�dzy majem a sierpniem u�ywano pi�� egzemplarzy. Powoli sp�ywa�y kolejne zamówienia na zaplanowan� przez LOPP seri� dwudziestu samolotów. Jednym z ostatnich by� egzemplarz SP-KTT zamówiony w sierpniu 1937 roku przez pracowników Krajowej Fabryki Radioodbiorników "Telefunken". W wyniku decyzji podj�tej przez ITL postanowiono przeprowadzi� symulacj� walki powietrznej pomi�dzy RWD-10 uzbrojonym w fotokarabin a my�liwcem PZL-P 11 c. Za sterami RWD-10 zasiad� Stanis�aw Macek, natomiast P 11 c pilotowa� Andrzej W�odarkiewicz. Walka wypad�a zdecydowanie na korzy�� RWD-10, kt�ry pomimo mniejszej pr�dko�ci i mniejszej mocy silnika, okaza� si� lepszy od my�liwca we wszystkich figurach akrobacyjnych. Wynik ten, jak wspomina Boles�aw Jankowski, przyj�to w DWL z wielk� rado�ci�. Wszystkie seryjne RWD-10 mog�y mie� zainstalowany fotokarabin i s�u�y� do treningu walki powietrznej. Niektórzy piloci wojskowi, jak na przyk�ad Jerzy Bajan, nie podzielali jednak tej opinii, a wojsko nigdy nie zakupi�o tego typu samolotu. Jedynie Eskadra Treningowa 1. Pu�ku Lotniczego w Warszawie u�ytkowa�a przez pewien czas jeden egzemplarz RWD-10 o znakach SP-KTT. Na 15 sierpnia planowano przekazanie w�adzom wojskowym samolotu SP-BLZ ufundowanego przez Zwi�zek Ksi�gowych w Polsce. 20 sierpnia na lotnisku mokotowskim w Warszawie odby�o si� oficjalne przekazanie trzech RWD-10: SP-BLN, SP-BLO i SP-BLP, ufundowanych przez Tomaszowsk� Fabryk� Sztucznego Jedwabiu za ��czn� sum� 72 000 z�otych. Prócz prezesa i cz�onków Aerokubu Warszawskiego w uroczysto�ci wzi�li udzia� gen. dyw. Leon Berbecki, prezes Rady G�ównej LOPP in�. Afons Kühn, dyrektor DWL in�. Jerzy W�drychowski oraz dyrektor Departamentu Lotnictwa Cywilnego Ministerstwa Komunikacji p�k. Franciszek Wiede�. Fabryka by�a reprezentowana przez prezesa Wi�lickiego, dyrektora Hertza oraz delegacj� pracowników. Na zako�czenie na jednym z ofiarowanych samolotów wystartowa� efektown� �wiec� kpt. Andrzej W�odarkiewicz i da� pokaz dosy� brawurowej akrobacji. Niestety samolotem nosz�cym rejestracj� SP-BLP Aeroklub Warszawski nie nacieszy� si� zbyt d�ugo. Kilka dni po wspomnianej uroczysto�ci egzemplarz ten zosta� bowiem po�yczny Szkole Pilotów w Aleksandrowie, gdzie 1 wrze�nia uleg� katastrofie. Tego dnia oko�o godziny 10-tej, podczas lotu szkolnego na wysoko�ci 50-ciu metrów, niespodziewanie oderwa�a si� cz�� skrzyd�a, co doprowadzi�o do natychmiastowego zderzenia z ziemi�. Siedz�cy za sterami instruktor Szko�y, 28-letni pil. W�adys�aw �ak nie mia� w takich warunkach mo�liwo�ci wyskoczenia ze spadochronem i odniós� powa�ne obra�enia.1 W konsekwencji tego wypadku Ministerstwo Komunikacji wyda�o w dniu 8 wrze�nia decyzj� powa�nie ograniczaj�c� dopuszczalno�� wszystkich dotychczas wyprodukowanych RWD-10 do akrobacji. Podobny wypadek mia� na innym RWD-10 pilot ITL, Roland Kalpas. Na szcz�cie tym razem manewr wyrywania w gór� by� wykonywany na du�ej wysoko�ci i po oderwaniu si� skrzyde� lotnik móg� bezpieczie wyskoczy� ze spadochronem. Data tego wypadku i znaki rejestracyjne rozbitego samolotu nie s� znane. Wiadomo jedynie, �e tak�e egzamplarz SP-BGT uleg� zniszczeniu, ale nie ma dowodów na to, �e ta katastrofa dotyczy�a akurat tej w�a�nie maszyny. Na ��danie ITL Do�wiadczalne Warsztaty Lotnicze zdecydowa�y si� wykona� prób� statyczn� samolotu. Zadanie to zosta�o powierzone Bronis�awowi �urakowskiemu (z ramienia DWL) i in�. Grz�dzielskiemu (z ramienia ITL). Do badania wykorzystano jeden z seryjnych RWD-10. Wytypowany samolot zosta� obrócony do góry ko�ami i obci��ony ci�arem 3,5 tony. Próba powiod�a si�. Konstrukcja wytrzyma�a nacisk dziesi�ciokrotnie wi�kszy od masy p�atowca. Dopiero po przekroczeniu tego ci�aru z�ama�a si� jedna rurka w kabinie i reszta konstrukcji. Przyczyn rozsypania si� w locie RWD-10 nale�a�o zatem szuka� gdzie indziej. Dalsze badania wykaza�y, �e p�ócienne pokrycie skrzyde� by�o niewystarczaj�co wytrzyma�e. Postanowiono zatem zastosowa� p�ótno kategorii WW, oraz zmieni� sposób jego zszywania i przymocowywania do elementow konstrukcyjnych skrzyd�a. 26 wrze�nia 1937 roku odby�a si� na Polu Mokotowskim w Warszawie uroczysto�� przekazania polskiemu lotnictwu sportowemu 126 samolot�w sportowych, szkolnych i turystycznych. W�r�d nich znajdowa�o si� osiemna�cie seryjnych RWD-10, m.in. SP-BLN, SP-BLO, SP-BLR, SP-BLT, SP-BLU, SP-BLW, SP-BLZ, SP-SPW, przekazany oficjalnie tego dnia SP-KTT, oraz drugi egzemplarz nosz�cy rejestracj� SP-BLP. Ze wzgl�du na specyfik� pracy Do�wiadczalnych Warsztatów Lotniczych i zbyt krótki okres czasu jaki up�yn�� od momentu katastrofy poprzednika, samolot ten nie móg� by� zbudwany od podstaw po 1 wrze�nia. By� wi�c najprawdopodbniej ostatni� z serii dwudziestu zbudowanych maszyn (nr fabr. 252), co zdaje si� sugerowa� numer wpisu do rejestru - 722. Dziewi�tnastym egzemplarzem by� stoj�cy dok�adnie po�rodku rz�du RWD-10 prototyp SP-ALC zbudowany w 1933 r. Warto w tym miejscu zauwa�y�, �e w chwili odbywania si� uroczysto�ci, jedena�cie z wystawionych p�atowc�w nadal nie by�o formalnie dopuszczonych do akrobacji.
Warto przy tej okazji po�wi�ci� nieco uwagi RWD-10 nosz�cemu rejestracj� SP-BLT, który bra� udzia� w uroczysto�ciach przekazania 126 maszyn. Jak donosi� w dniu 28 wrze�nia 1937 roku ówczesny "Kurier Pozna�ski", samolot ten zosta� ufundowany przez czytelników i wydawc� tej�e gazety. Nie by�oby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, �e po�wi�cenia maszyny nosz�cej tak� sam� rejestracj�... dokonano 26 czerwca nast�pnego roku w Poznaniu, na placu przy �azienkach miejskich. Tym razem jednak - równie� wed�ug "Kuriera Pozna�skiego" - fundatorem SP-BLT byli pracownicy Komunalnego Banku Kredytowego w Poznaniu. Te oba fakty zdaj� si� wskazywa� na istnienie dwóch egzemplarzy RWD-10 z rejestracj� SP-BLT, przy czym pierwsza z maszyn uleg�aby zniszczeniu ju� po 26 wrze�nia 1937 roku. 1 pa�dziernika Ministerstwo Komunikacji wyda�o kolejn� decyzj� zwi�zan� z wypadkami RWD-10. Tym razem zezwolono na pe�ne dopuszczenie maszyn do lot�w akrobacyjnych pod warunkiem wprowadzenia wspomnianych ju� wcze�niej poprawek w sposobie i jako�ci wykonania op��tnienia. Rozporz�dzenie MK, pr�cz szczeg�owego opisu modyfikacji, zawiera�o tak�e list� samolot�w kt�re mia�y zosta� im poddane. By�y to egzemplarze nosz�ce znaki rejestracyjne SP-ALC, -BGY, -BLM, -BLN, -BLO, -BLR, -BLS, -BLT, -BLY i -BLZ2. Po wykonaniu i zatwierdzeniu tych poprawek przez Kontrol� Cywiln� Statk�w Powietrznych, samoloty te otrzymywa�y na �wiadectwach sprawno�ci technicznej dopisek "dopuszczony do lot�w akrobacyjnych bez zastrze�e�." Aeroklub �l�ski otrzyma� swoje dwa RWD-10 (SP-BLS i SP-BMC) przed ko�cem roku 1937. Dok�adna data ich przekazania nie jest znana. Pod koniec roku w zbudowano jeszcze jeden egzemplarz RWD-10, ufundowany przez fabryki portland cementu "Szczakowa" i "Goleszów". Uroczysto�� przekazania tego samolotu odby�a si� 15 stycznia 1938 roku na terenie Do�wiadczalnych Warsztatów Lotniczych. Uczestniczy� w niej gen. dyw. Leon Berbecki. 10 grudnia 1937 roku Ministerstwo Komunikacji wyda�o okólnik, w którym zakazywano wykonywania akrobacji poni�ej wysoko�ci 500 metrów na RWD-10. Na pilotów wykonuj�cych tego typu loty nak�adano obowi�zek zak�adania spadochronów. Musieli oni równie� posiada� zezwolenie tego� ministerstwa oraz odpwiednie orzeczenie lotniczo-lekarskie. 22 maja 1938 r. odby� si� w Siedlcach pokaz akrobacji na RWD-10. Wyczyny samolotu porównywano z mo�liwo�ciami akrobatycznymi szybowca. Z kolei 25 wrze�nia ewolucje tego typu samolotów mogli podziwia� mieszka�cy Krakowa. Mi�dzy 3 a 25 wrze�nia 1938 roku dwa samoloty RWD-10, pilotowane przez Rolanda Kalpasa (SP-BLP) i Zbigniewa Ole�skiego (SP-BLO), wzi�y udzia� w Rajdzie Pa�stw Ba�tyckich prowadz�cym przez Kowno - Ryg� - Tallin - Helsinki - Sztokholm - Goeteborg - Kopenhag� - Hamburg - Muenster - Amsterdam - Bruksel� - Liege - Antwerpi� - Koloni� - Bielefeld - Erfurt - Berlin - Pozna� do Warszawy. Podczas tego rajdu dosz�o do wypadku: na skutek zbyt ograniczonej widoczno�ci spowodowanej po�arami las�w oraz zapadaj�cym zmrokiem, pilotowany przez Zbigniewa Ole�skiego samolot SP-BLO zaczepi� podwoziem o tafl� wody jeziora Pejpus na �otwie. Nieszcz�sny pilot dozna� uszkodzenia kr�gos�upa i musia� przez sze�� miesi�cy nosi� gipsowy gorset. Mimo to pokazy akrobacyjne na RWD-10 odnios�y sukces: po pewnym czasie wyeksportowano jeden egzemplarz RWD-10 do Estonii. W roku 1939 kierownictwo Szko�y Pilot�w w Stanis�awowie zapocz�tkowa�o tworzenie cywilnych zespo��w akrobacyjnych w Polsce. Do tego celu szko�a u�ytkowa�a m.in. 3 maszyny RWD-10 (w tym SP-BMB). 15 lipca tego samego roku pilot lec�cy z Wilna na RWD-10 SP-BLU na Zlot Gwia�dzisty z okazji 10-lecia Aeroklubu Gda�skiego zab��dzi� i wyl�dowa� na terytorium Niemiec. Ostatecznie pó�nym wieczorem uda�o mu si� dolecie� bezpiecznie na lotnisko w Rumii, ju� po jego zamkni�ciu. We wrze�niu 1939 roku wi�kszo�� RWD-10 uleg�a zniszczeniu. Jeden (SP-BLZ) zosta� u�yty do lot�w ��cznikowych w rejonie dzia�ania Armii Krak�w. Inny (SP-BLU), nale��cy do Aeroklubu Wile�skiego, trafi� w wyniku ewakuacji do D�wi�ska na �otwie. Kilka egzemplarzy zosta�o wywiezionych do ZSSR Ich dalsze losy nie s� jak narazie znane. Samoloty RWD-10 by�y lubiane przez pilot�w. W��cznie z prototypem wykonano ich 25 egzemplarzy. Do�wiadczenia zdobyte przy opracowywaniu RWD-10 zosta�y wykorzystane przy projektowaniu samolotu my�liwskiego RWD-25.
Cena samolotu wraz z silnikem: 24 000 z�.
Teksty
i opracowanie: (c) 2003 - 2019, Robert Gujski. |